Stan Wojenny Znów schodzimy do piwnicy
13 - 20.12. 2003, Smolna 16, Warszawa
Salon Odrzuconych A. D. 2003 Monika Branicka

Stan Wojenny Znów schodzimy do piwnicy .... .13 - 20.12. 2003, Smolna 16, Warszawa

Organizacja: Zmiana Organizacji Ruchu - Grzegorz Drozd, Alicja Łukasiak, Stach Szabłowski, Ewa Gorządek ...

W wydarzeniu udział wzieli:
Dorota Nieznalska, Piotr Kurka, Marek Sobczyk, Piotr Wyrzykowski, Rafał Jakubowicz, Koji Kamoji, Edward Dwurnik, Pola Dwurnik, Robert Kuśmirowski, Zuzanna Janina, grupa Twożywo, Alicja Łukasiak, Tomasz Sikorski, Jan Mioduszewski, Piotr Wysocki, Artur Malewski, Joanna Hoffman, Janusz Bałdyga, Grzegorz Drozd, Marta Pszonak

13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego znów spotkamy się w piwnicy.
Ale nie po to by wspominać historię, lecz przeciwnie - by uważnie przyjrzeć się teraźniejszości. Stan wojenny wprowadzony przez gen. Jaruzelskiego to wydarzenie, które miało swój początek i koniec. Ale istnieje inny stan wojenny, który nie kończy się nigdy. Stan wojenny jako zamrożenie swobodnej dyskusji, jako stan opresji, jako permanentny konflikt między wolnością a nie-wolnością.

Wydarzenie "Stan wojenny" jest wystawą, ale przede wszystkim spotkaniem artystów, ludzi zajmujących się i interesujących sztuką oraz wszystkich tych, którym leży na sercu swoboda publicznego dyskursu. Tematem będą indywidualne reakcje i postawy wobec Stanu Wojennego - sytuacji zagrożenia, stanu podwyższonego ciśnienia. Miejscem spotkania będzie Zmiana Organizacji Ruchu - niezależna przestrzeń stworzona przez warszawskich artystów.

Inspiracją dla zorganizowania wydarzenia Stan Wojenny były mnożące się w ostatnim czasie przypadki cenzurowania sztuki, zamykania wystaw, niedopuszczania wybranych prac do prezentacji, ataków na artystów i pracujące z nimi instytucje.
Wolność wypowiedzi twórczej jest w Polsce w coraz większym stopniu - i coraz skuteczniej - kwestionowana. Nagłośnione przez media przypadki, jak sprawa Doroty Nieznalskiej czy afera wokół zamknięcia wystawy w białostockim Arsenale, są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Znaczenie częstsze są praktyki autocenzury stosowane przez artystów, kuratorów i dyrektorów instytucji. Na decyzje ludzi zajmujących się sztuką coraz silniej wpływają względy poza merytoryczne - obawy przed politycznym atakiem, kalkulowanie bilansu strat i zysków związanych z pokazywaniem sztuki mogącej wywołać kontrowersje.
Czy sytuację tę można nazwać Stanem Wojennym? To zupełnie inny grudzień, inne państwo, inna skala ryzyka niż w roku 1981. Zmieniają się bohaterowie konfliktu, ale konflikt jest faktem. Faktem jest także duszna atmosfera zastraszenia.

Wydarzenie "Stan Wojenny" jest próbą odpowiedzi na pytania; czy środowisko artystyczne powinno dalej udawać, że nic się nie dzieje? jak bardzo się boimy? Jakie mamy możliwości działania?
Wydarzenie "Stan Wojenny" jest artystyczną manifestacją przyjęcia do wiadomości, że konflikt między wolnością, a próbami jej ograniczania jest znów wpisany w polską rzeczywistość społeczną - i tego stanu nie da się dłużej ignorować.
W wydarzeniu Stan Wojenny biorą udział artyści, którzy w ostatnim czasie doświadczyli - na różne sposoby - ograniczenia wolności twórczej: Dorota Nieznalska, Piotr Kurka, Marek Sobczyk Rafał Jakubowicz, grupa Twożywo, Piotr Wyrzykowski, Zuzanna Janina. Obok nich znajdą się twórcy, którzy takich ograniczeń bezpośrednio nie doświadczyli, ale pragną odnieść się do zaistniałej sytuacji: Koji Kamoji, Tomasz Sikorski, Edward Dwurnik, Janusz Bałdyga, Robert Kuśmirowski, Alicja Łukasiak. Lista uczestników jest otwarta - każdy, kto chciałby się dołączyć swoją wypowiedź na temat Stanu Wojennego jest w Zmianie Organizacji Ruchu mile widziany.

Dlaczego atakuje się sztukę
Czyli sztuka jako miękkie podbrzusze demokracji

Ocenzurowanie wystawy, zdjęcie pracy z galerii, rezygnacja z projektu ze obawy przed reperkusjami - to nie są wielkie dramaty. Można trochę zmienić wystawę, wyprodukować drugą prace, pokazać coś innego. Jak daleko sięgają granice kompromisu? Czy nie jest tak, że jeżeli nie możemy pokazać wszystkiego, w istocie nie możemy pokazać nic?
Demokracja to dyskurs, w którym słucha się głosów mniejszości. Artysta jest najmniejszą, bo jednoosobową mniejszością - mówi tylko za siebie, przemawia osobnym głosem. Odebrać mu prawo do mówienia, zabrać głos - to uderzyć w istotę demokratycznego dyskursu. Jeżeli ktoś nie jest w stanie tolerować odmiennego zdania jednego człowieka, jak mógłby znieść całą grupę ludzi o odmiennych poglądach? Dlatego każdy reżym totalitarny, z nazistowskim i stalinowskim na czele, tyle energii poświęca tępieniu swobody artystycznej. Z pozoru może się wydać osobliwą waga jaką tak potężne państwo jak hitlerowskie Niemcy przykładało do zniszczenia tak marginalnego i niegroźnego politycznie zjawiska jak sztuka awangardowa. Co w końcu obchodzi dyktatorów, czy malarze malują abstrakcyjnie, są kubistami czy też naturalistami? Rzeczywiście, dyktatorów zwykle mało obchodzą strategie malarskie, ale żywo interesuje ich indywidualizm i autonomia wpisana w kondycję artysty. Najpierw trzeba zmusić do milczenia jednostkę; ze społeczeństwem pójdzie już potem gładko.

Inny 13 grudnia

13 grudnia 2003 roku nikt do nas nie strzela, nikogo się jeszcze nie internuje. Mamy wciąż wiele możliwości działania; można wciąż zapewnić sobie spokój unikając zaledwie kilku śliskich tematów. We własnym gronie możemy bez ograniczeń wyrażać swe poglądy i do woli narzekać na sytuację w jakiej znalazła się sztuka. Po 1989 przyzwyczailiśmy się do myśli, że wolność została nam dana raz na zawsze. Nie ma bardziej niebezpiecznego przekonania - wolność nigdy nie jest dana na zawsze. Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż bagatelizowanie drobnych prób ograniczania wolności. Stan Wojenny w tej czy innej formie trwa zawsze, a wolność trzeba nieustannie potwierdzać i zdobywać od nowa. Inaczej się ją traci.

Oblicze Stanu Wojennego

Odnosząc się do dzisiejszej sytuacji sztuki w Polsce, chciałbym wskazać na dwa wydarzenia, które moim zdaniem stały się cezurami w procesie krępowania swobody twórczej wypowiedzi w naszym kraju.
Pierwsze wydarzenie to atak aktora Daniela Olbrychskiego na wystawę Piotra Uklańskiego w Zachęcie w roku 2000, drugie to odwołanie wystawy Doroty Nieznalskiej w galerii Baszta Czarownic (nomen omen) w roku 2003.

Sztuka fechtunku

Niszcząc wystawę Piotra Uklańskiego w Zachęcie Daniel Olbrychski pokazał, że można sztukę traktować dosłownie i równie dosłownie z nią polemizować - za pomocą szabli. Olbrychski zapomniał, że sztuka nie może mu odpowiedzieć tym samym językiem - obrazy nie wezmą szabli, by fechtować z aktorami. Fakt, że wybryk ten uszedł popularnemu aktorowi bezkarnie uzmysłowił wielu ludziom w Polsce, jak można traktować sztukę - zamiast z nią dyskutować, można ją porąbać. Z tej wygodnej metody chętnie korzystają totalitarne reżymy wszelkiej maści, które wiedzą, że żadna publiczna debata nie jest tak skuteczna jak jedno solidne cięcie szablą. Gest Olbrychskiego stworzył precedens i klimat przyzwolenia do bezpośredniego atakowania sztuki. Na skutki nie trzeba było długo czekać; już w kilka tygodni po zniszczeniu wystawy Uklańskiego w tym samym miejscu, w Zachęcie, doszło do "ręcznej" rozprawy z inną pracą - "Dziewiątą godziną" Maurizio Cattellana. Tym razem wśród robiących fizyczny "porządek" ze sztuką byli już posłowie do parlamentu RP.

Sztuka milczenia

Dorota Nieznalska została skazana przez niezawisły sąd - można mieć na temat tego wyroku prywatne zdanie, ale publicznie trudno z nim dyskutować inaczej niż za pomocą środków prawniczych. Natomiast można - i trzeba - publicznie dyskutować nad przypadkiem odwołania wystawy artystki w galerii Baszta Czarownic. Wystawa ta została odwołana na długo przed otwarciem, w skutek "nacisku społecznego", w którego organizacji niebagatelną rolę odegrał poseł Ligi Polskich Rodzin Robert Strąk - osoba, która wcześniej walnie przyczyniła się do postawienia Nieznalskiej przed sądem. Poseł i inni protestujący nie wiedzieli co Dorota Nieznalska zamierza pokazać w Słupsku. Nie zgadzali się na samą obecność jakichkolwiek prac artystki w mieście. Dyrektor Bałtyckiej Galerii Sztuki, do której należy Baszta Czarownic, Władysław Kazimierczak nie wytrzymał presji i odwołał wystawę. Ta klęska sztuki była tym bardziej druzgocząca, że aktu autocenzury dokonał człowiek znany z głoszenia radykalnych poglądów na temat wolności artystycznej. Jeżeli tak zaangażowany politycznie kurator jak Kazimierczak kapituluje, to jak słabe musi być całe środowisko artystyczne? Co gorsza wypadki w Słupsku pokazały, że istnieje już w Polsce możliwość tworzenia indeksu artystów, którzy nie będą mogli zrealizować żadnej - kontrowersyjnej czy nie - wystawy, bo każda próba ich artystycznego zaistnienia będzie zawczasu torpedowana. Dziś na indeksie znajduje się Nieznalska. Dlaczego jutro nie miało by się na nim znaleźć pięciu następnych artystów, których jakiś polityk uzna arbitralnie za "nie do przyjęcia"? Przy próbie zorganizowania następnej wystawy Nieznalskiej, tym razem Ostrowcu Wielkopolskim, zniknęła już nie tylko wystawa ale i sama galeria - na wieść o przybyciu zakazanej artystki właściciel wymówił placówce lokal.
Indeksu zakazanych artystów nie wolno przyjąć do wiadomości. Kiedy sami znajdziemy się na indeksie będzie za późno by przeciwko temu zaprotestować. Na indeksie można już tylko milczeć. ............... Stach Szabłowski

 
STAN WOJENNY - WYSTAWA
Łukasz Guzek
 

 

 

Wystawa "Stan wojenny"

Dorota Jarecka 2003-12-12, ostatnia aktualizacja 2003-12-12 20:37

Prace polskich artystów usunięte ostatnio z wystaw z powodu cenzury prewencyjnej lub też ingerencji władz zostaną pokazane na wystawie w niezależnej galerii Zmiana Organizacji Ruchu w Warszawie

Dorota Nieznalska, która w lipcu przegrała w sądzie pierwszej instancji proces o obrazę uczuć religijnych, a jej wystawę "Czarownica RP" odwołano jesienią dwa razy - najpierw w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku, a potem w prywatnej galerii Data w Ostrowie Wielkopolskim - pokaże film, który miał być częścią wystawy. Jego tytuł brzmi "...W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej" i jest zapisem dokumentalnym z rozprawy, na której ogłoszono wyrok. Zobaczymy obraz Marka Sobczyka "Ja - Ksiądz z Kretynem", który w listopadzie został wycofany z wystawy "Pies w sztuce polskiej" w galerii Arsenał w Białymstoku w obawie przed ewentualną krytyką obyczajową jeszcze przed jej otwarciem.

To nie pomogło. Kilka dni po wernisażu po interwencji u prezydenta miasta radnej LPR Beaty Antypiuk z wystawy została usunięta instalacja Piotra Kurki "Dostałem pieska". Powód? W instalacji obok figurki pieska występuje figurka księdza.

Piotr Kurka (wykładowca poznańskiej ASP) pokazuje na warszawskiej wystawie inną pracę - projekt billboardu pod tytułem "Konflikt między dobrem a złem jest chorobą umysłu", który został wykonany dla Zewnętrznej Galerii AMS. Nie upowszechniono go z przyczyn finansowych.

Oprócz artystów, którzy bezpośrednio ucierpieli ostatnio w wyniku cenzury, w wystawie wezmą udział także m.in.: Edward Dwurnik, Robert Kuśmirowski, Zuzanna Janina, Koji Kamoji, Piotr Młodożeniec, Tomasz Sikorski. Chcą zamanifestować sprzeciw wobec naruszania prawa artysty do wolnej wypowiedzi. Odbędą się dwa performance - Janusz Bałdyga odtworzy akcję pokazaną po raz pierwszy w 1981 r. w galerii Dziekanka w Warszawie, z nowym performance wystąpi natomiast Jan Mioduszewski. Początek dzisiaj o godz. 18 na ul. Smolnej 16. Wystawę organizują Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak twórcy i założyciele Zmiany Organizacji Ruchu oraz Ewa Gorządek i Stach Szabłowski, kuratorzy z Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Wystawę można oglądać do 20 grudnia

ZOBACZ TAKŻE



©zor Wszelkie prawa zastrzeżone /All rights reserved kontakt zor infonewsarchiwumtelewizor subskrypcja