Szwedzkie
skandale.

Nie
tylko polską sztukę i artystów dotykają skandale. Ostatnio namnożyło
się ich również w spokojnej, zazwyczaj, Szwecji. Od 2 tygodni ciągle
dyskutowany jestwybryk izraelskiego ambasadora, Zvi Mazela, który starał
się zniszczyć instalację pokazaną w Muzeum Historycznym w Sztokholmie.
Praca "Śnieżna biel" wykonana przez parę artystów - Drora
Feilera (pochodzącego z Izraela) i jego żonę Gunilę Skold jest częścią
wystawy "Tworzenie różnic" (Making Differences) zorganizowaną
z okazji międzynarodowej konferencji poświęconej ludobójstwu, która
odbywa się w szwedzkiej stolicy. W basenie wypełnionym czerwoną wodą
mającą symbolizować krew pływa biała łódka ze zdjęciem palestyńskiej
samobójczyni, która przedostała się potajemnie do Haify i wysadziła
w powietrze w żydowskiej restauracji zabijając 21 niewinnych osób. Instalacji
towarzyszy kantata Bacha zatytułowana "Moje serce pływa we krwi"
i tekst opisujący historię 29-letniej adwokatki, Hanadi Jararat, która
dokonała samobójczego ataku w odwecie za zabicie jej męża przez izraelskie
służby bezpieczeństwa. Praca, która miała na celu sprowokowanie dyskusji
na temat stosunków palestyńsko-izraelskich i zemsty, została uznana
przez ambasadora za gloryfikację Palestynki. Na wernisażu puściły mu
nerwy. W przypływie ataku wściekłości zniszczył oświetlenie i powrzucał
reflektory do basenu wypełnionego czerwienią, a następnie zażądał usunięcia
instalacji z wystawy. Jego żądanie poparł rząd Izraela, który w przeciwnym
razie zagroził wycofaniem się z konferencji. Stanowisko szwedzkich władz
było jednoznaczne: wystawa jest pokazywana w publicznej i niezależnej
instytucji jaką jest muzeum i rząd nie może stosować wobec niej cenzury
ani wysuwać żadnych żądań. Odpowiedzialny za wystawę, Thomas Nordstand,
i dyrektor Muzeum Historycznego, Jane Cederqvist, byli wzburzeni atakiem
na artystów i sztukę. Akcja ambasadora została określona "zamachem
na wolność wypowiedzi". Instalacja jest nadal pokazywana pod wzmocnioną
ochroną strażników pilnujących basenu. Konferencja, na której pojawił
się sekretarz generalny ONZ, Kofi Anan, odbywa się w napiętej atmosferze.
Innym skandalicznym wydarzeniem jest zamknięcie galerii Tensta w Sztokholmie,
gdzie przez ostatnie 6 lat prezentowano znakomity międzynarodowy program
wystaw sławnych artystów tworzących zwłaszcza sztukę multimedialną.
Pomysłodawca i dyrektor galerii, Gregor Wróblewski (polskiego pochodzenia)
i kuratorka Cecilia Prado skupiali się zwłaszcza na przedstawianiu prac
video, komputerowych i fotograficznych oraz prowadzili programy edukacyjne
dla szkół i mieszkańców rejonu. Galeria położona była w dzielnicy emigrantów,
daleko od centrum. Zarzucono personelowi, że 2/3 publiczności przyjeżdżało
ze śródmieścia i że za mały procent rdzennych mieszkańców odwiedzał
Tensta Konsthall. Władze komunalne, finansujące jej działalność, postanowiły
podporządkować galerię innym ośrodkom artystycznym - Moderna Museet
i Kulturhuset. Nie wiadomo dlaczego biurokraci uważali, że inni powinni
decydować co jest najlepsze dla Tensty, a nie Wróblewski, który jest
mieszkańcem dzielnicy od 20 lat, a poza tym jest też pomysłodawcą galerii.
Nie chciał się on zgodzić na podporządkowanie galerii, cenionej
nie tylko w stolicy ale i na scenie europejskiej, innym muzeom, co spowodowało
dymisję obojga prowadzących i zamknięcie galerii. Ostatniej niedzieli
(24 stycznia) odbyła się demonstracja w obronie dyrektora. W ramach
prowadzonej akcji organizatorzy proponują poprzeć Wróblewskiego i Prado
do nagrody w dziedzinie kultury przyznawanej przez władze miasta. Ogromny
pojemnik ustawiony w pobliżu zamkniętej instytucji wypełnił się kasetami
video z nazwiskami osób, które postanowiły poprzeć dyrektora. Wszyscy
w napięciu czekają na polubowne rozwiązanie konfliktu.
ze
Szwecji - Eulalia Domanowska
Sztokholmski
sukces techniczny.
Projekt
" Reversed Art and Engineering" prezentujący prace
trzynastu (nomen omen) polskich artystów ze średniego i młodego pokolenia
zakończył rok polski w Szwecji. Ta największa wystawa zorganizowana
w ramach przedstawienia naszego kraju północnemu sąsiadowi spotkała
się z przychylnymi opiniami sztokholmskich krytyków i cieszyła się sporym
zainteresowaniem pomimo turbulencji, jakie nastąpiły w tutejszych mediach
po ataku izraelskiego ambasadora w Muzeum Historycznym w Sztokholmie
na jedną z instalacji artystycznych towarzyszących międzynarodowej konferencji
poświęconej ludobójstwu.
Polską wystawę, zorganizowaną przez Grzegorza Borkowskiego z Centrum
Sztuki Współczesnej w Warszawie, umieszczono w zabytkowej fabryce siarki
należącej niegdyś do słynnego Alfreda Nobla, gdzie ponad 100 lat temu
produkowano nitroglicerynę i dynamit, a gdzie dziś mieści się Skulpturens
Hus (Dom Rzeźby). Godna uwagi jest zarówno adaptacja architektury industrialnej
na potrzeby kultury, jak i wybór lokalizacji wystawy, której temat doskonale
korespondował z miejscem. Z technologią i przemysłowymi procesami kojarzy
się "Odwrócona sztuka i inżynieria", gdzie artyści podjęli
próby zmierzenia się z maszynami.
W
wystawie wzięli udział: Kuba Bąkowski, Marek Chlanda, Oskar Dawicki,
Adam Garnek, Katarzyna Górna, Grzegorz Klaman, Piotr Kurka, Ryszard
Ługowski, Alicja Łukasiak, Aleksandra Polisiewicz, Igor Przybylski,
Robert Szczerbowski i Artur Żmijewski.
Prezentacja ujawniła różnorodne artystyczne interpretacje technologii:
jedni wyciągali z lamusa marginalne wynalazki, inni proponowali nowe
funkcje dla starych maszyn, zmieniając je i modyfikując, używając ironii,
absurdu, utopii i żartu. Sięgnęli do historii maszyn w sposób tyle nostalgiczny,
co twórczy...
Więcej czytaj w najbliższym
numerze Exitu.
Eulalia
Domanowska
Umea 2004
© A&G