Gdzie
się podziała nasza wolność?
"Stan wojenny. Znów schodzimy do piwnicy", Zmiana Organizacji
Ruchu, Warszawa, od 13 do 20 grudnia 2003, organizacja: Grzegorz Drozd,
Alicja Łukasiak, Stach Szabłowski, Ewa Gorządek
W
Warszawie powstało nowe miejsce prezentacji sztuki i wydarzeń artystycznych.
Jego znamienna nazwa - Zmiana Organizacji Ruchu - sugeruje chęć odcięcia
się od tego co oficjalne, od salonowego "ą-ę", jak również
od działań snobistycznie niezależnej warszawki.
Jedną
z ostatnich akcji, jakie miały miejsce w ZOR było zdarzenie zatytułowane
"Stan wojenny". Nie chodziło tu jednak o organizację "wieczoru
ku czci" czy martyrologicznej wystawy poświęconej wydarzeniom z
zapoczątkowanym 13 grudnia 1981 roku. Jak napisał jeden z kuratorów
przedsięwzięcia, Stach Szabłowski: istnieje inny stan wojenny, który
nie kończy się nigdy. Stan wojenny jako zamrożenie swobodnej dyskusji,
jako stan opresji, jako permanentny konflikt między wolnością a nie-wolnością.
Nareszcie!
W gronie osób zainteresowanych sztuką udało się sprowokować spotkanie
i swobodną rozmowę, na temat, który nie od dziś tej rozmowy wymaga.
Nie będę wymieniać wszystkich nieszczęsnych zdarzeń - osądzania prac,
piętnowania artystów, zrywania wystaw, niedopuszczania do nich lub po
prostu kretyńskiego ich niszczenia. Tego typu skandali (za skandal przyjmując
w tym przypadku ograniczenie swobody wypowiedzi artystycznej) było w
Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat kilkadziesiąt. Znamienny jest
fakt, że okres ten to przecież czas kształtowania się w naszym kraju
demokracji i odzyskiwania, a właściwie uczenia się wolności. Okazuje
się, że nie potrafimy sobie z nią dać rady! Blisko dwieście lat zniewolenia
(z krótką przerwą w dwudziestoleciu międzywojennym) sprawiło, że w narodzie
wykształciła się potrzeba autocenzury. Nie wszyscy się z nią zgadzają,
a jednak garstka wariatów jest w stanie dyrygować życiem artystycznym
całego kraju! To fenomen na skalę światową - kiedy opowiadam o nim znajomym
z zagranicy, wybałuszają oczy i nie chcą wierzyć.
Dlatego
też zdarzenie w Zmianie Organizacji Ruchu ma szczególny wymiar. Dobrze,
że odbyło się w miejscu całkowicie niezależnym, które nawet nie pretenduje
do miana galerii sztuki. Piwniczny charakter pomieszczenia (Zmiana Organizacji
Ruchu mieści się w suterynie) nadał wydarzeniu pewien konspiracyjny
smaczek, co akurat miało wymiar czysto symboliczny - wszystkie możliwe
media zostały o nim poinformowane. Do udziału zostali zaproszeni (lub
sami się zgłosili) artyści, którzy w ostatnim czasie doświadczyli ograniczenia
wolności twórczej, np. Dorota Nieznalska, Piotr Kurka, Marek Sobczyk,
Zuzanna Janina, a także ci, którzy postanowili zsolidaryzować się z
ideą prezentacji - m.in. Koji Kamoji, Tomasz Sikorski, Edward Dwurnik,
Janusz Bałdyga, Robert Kuśmirowski i Alicja Łukasiak. Nie będę analizować
wartości artystycznej prac, ani spójności wystawy, która w moim odczuciu
miała raczej wymiar manifestu środowiska, które wprawdzie znajduje się
pod ogromną presją, ale miejmy nadzieję, nie da się do końca zastraszyć.
Agnieszka
Rayzache